Asystent brokera - zawód, którego nie ma

Paweł Sikora
31-05-2026

9 min

Asystent brokera - zawód, którego nie ma (i KNF dopilnuje, by nie było)

Dr Paweł Sikora

Wyobraźmy sobie idealny wzorzec kancelarii brokerskiej: za biurkiem siedzi broker - wizjoner i przywódca, człowiek o wielkiej wiedzy i doświadczeniu ubezpieczeniowym, mistrz kreujący skomplikowane programy ubezpieczeniowe dla swoich klientów. Obok brokera uwijają się młodzi zdolni i pracowici asystenci, który „ogarniają” tę całą administracyjną bieżączkę – sprawdzają szkodowość, ustalają sumy ubezpieczenia dla flot i dla majątków, wpisują polisy do ewidencji, wysyłają maile do klientów i pilnują rejestru pełnomocnictw. Brzmi sensownie? Oczywiście. Tyle że w oczach polskiego ustawodawcy i Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF) ten obrazek to nie pełnoprawny model biznesowy, lecz gotowy materiał na bardzo surowy protokół pokontrolny, karę finansową, a być może nawet i zawiadomienie do prokuratury.

Co przyniósł XXVIII Kongres Brokerów?

Dziennik Ubezpieczeniowy z dnia 28 maja 2026 roku ustami redaktora naczelnego Marcina Brody niefrasobliwie doniósł „Asystentów nie ma i raczej nie będzie”. Był to tekst odnoszący się do wystąpienia Łukasza Zonia, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych na otwarcie XXVIII Kongresu Brokerów, który tego dnia wystartował w Mikołajkach. Prezes Zoń stwierdził, że twarde i nieprzejednane stanowisko KNF dotyczące asystentów brokerów powoduje szereg negatywnych konsekwencji dla rynku, jak na przykład (cytuje): 

„1. Paraliż organizacyjny działalności brokerskiej, 

W praktyce ograniczenie możliwości delegowania czynności powoduje, że brokerzy zmuszeni są wykonywać osobiście również czynności o charakterze technicznym i powtarzalnym, co obniża efektywność działania kancelarii.

2. Brak realnej możliwości przyuczenia do zawodu

Model, w którym osoba bez uprawnień może jedynie obserwować czynności brokera, uniemożliwia zdobycie praktycznego doświadczenia, które jest jednocześnie wymagane do uzyskania tych uprawnień.

3. Oderwanie regulacji od realiów rynkowych

W szczególności: w małych kancelariach brokerskich te same osoby wykonują czynności o różnym charakterze, w większych podmiotach funkcjonują zespoły asystenckie i administracyjne, granice pomiędzy czynnościami „technicznymi” i „merytorycznymi” mają charakter płynny. 

4. Nadmierne ryzyko regulacyjne

Praktyka kontrolna pokazuje, że angażowanie osób bez uprawnień – nawet do czynności pomocniczych – może być kwalifikowane jako naruszenie przepisów, co prowadzi do dotkliwych sankcji.” 

Następnego dnia - to jest 29-go maja 2026 na Kongresie pojawiali się również przedstawiciele KNF. Zapytani przez rozgrzanych jeszcze dyskusją z dnia poprzedniego brokerów o kwestie asystentów potwierdzili przykry fakt: ustawa nie przewiduje istnienia asystentów. Koniec i kropka! Skromnie licząc około pięciu tysięcy osób zatrudnionych w podmiotach brokerskich jednego dnia straciła rację bytu, albo nawet i gorzej… znalazło się poza marginesem prawa. Jak to możliwe?  

„Ratio legis” kontra biurowa rzeczywistość 

Zacznijmy od bolesnego faktu: w ustawie o dystrybucji ubezpieczeń (u.d.u.) słowo „asystent” po prostu nie występuje. Zgodnie zaś z art. 29 ust. 1 u.d.u., czynności brokerskie mogą wykonywać wyłącznie osoby fizyczne wpisane do rejestru brokerów. Dla urzędnika organu nadzoru sprawa jest więc binarna: albo jesteś brokerem z prawidłowym wpisem do RPU, to jest na listę osób wykonujących czynności brokerskie, albo jesteś osobą nieuprawnioną, która stykając się z klientem zagraża profesjonalizmowi jego obsługi i wyrządza przez to szkody. Stanowisko KNF, potwierdzane w kolejnych kontrolach, jest bezlitosne: „praktycznie każda czynność w podmiocie brokerskim jest czynnością brokerską”. Przygotowujesz zestawienie pojazdów do floty? Czynność brokerska. Rejestrujesz polisy? Czynność brokerska. Wpisujesz reklamację klienta do rejestruj? To też może zrobić wyłącznie broker, bo tak nakazuje art. 32 u.d.u.. Nawet jeśli broker-szef „tylko” zleca zadanie, a potem je sprawdza, akceptuje i podpisuje, dla KNF liczy się to, kto fizycznie uderzał w klawisze i kto logował się do systemu. 

Pułapka stopki mailowej 

Praktyka nadzorcza pokazuje, że ulubionym dowodem kontrolerów na naruszanie prawa jest... stopka redakcyjna w mailu. Protokoły UKNF pełne są przypadków, gdzie osoby zatrudnione jako asystenci „z upoważnienia brokera” prowadziły merytoryczną korespondencję z klientami, przeprowadzały Analizę Potrzeb Klienta (APK) czy wysyłały slipy do ubezpieczycieli. Każdy z takich maili jest analizowany. Trzeba się co do każdego z nich odnieść, wypowiedzieć, wytłumaczyć, wyrazić czynny żal i przyrzec że już nigdy więcej. Przy czym od kary i tak nas to nie uchroni. 

Inny przypadek to niefrasobliwe podpisywani się po mailami. Dla nadzoru posługiwanie się przez taką osobę podpisem „Broker ubezpieczeniowy” to nie tylko niefrasobliwość, lecz wręcz wprowadzanie klientów w błąd co do tożsamości i kompetencji podmiotu, który ich obsługuje. Klient otrzymując takiego maila ma prawo myśleć, że rozmawia z licencjonowanym ekspertem, a nie z kimś, kto dopiero „przyucza się do zawodu”.

Koń w kopalni, czyli urzędnik ma zawsze rację 

Można oczywiście dyskutować, czy takie podejście ma merytoryczny sens. Jak zauważają branżowi felietoniści (na przykład redaktor Marcin Broda), urzędnicy z z wielką przyjemnością wypełniają treścią nawet najbardziej restrykcyjne zapisy, bo administracyjne „duperele” najłatwiej sprawdzić. Raz wytyczona ścieżka jest zaś w późniejszym czasie jedyną dopuszczalna drogą. Brokerzy próbują się bronić, wykazując, że asystent działa pod ścisłym nadzorem licencjonowanego przełożonego. Dla KNF to jednak za mało. Jeśli broker przyznaje, że faktyczne czynności brokerskie wykonuje za niego osoba niewpisana do rejestru, to dla nadzoru jest to rażące naruszenie art. 7, 29 a nawet 89 u.d.u..

Konsekwencje administracyjne i karne

Zatrudnianie osób bez odpowiednich uprawnień na stanowisku „asystenta brokera” wiąże się z poważnymi zagrożeniami karno-prawnymi, finansowymi oraz zawodowymi. Przyjrzyjmy się im po kolei i bardzo uważnie, gdyż za nimi kryją się: nerwy, stres, a nawet… przypadki pożegnania się z zawodem: 

  1. Zarzuty karne: Wykonywanie czynności brokerskich bez wymaganych uprawnień jest zagrożone odpowiedzialnością karną (do 2 lat pozbawianie wolności) na podstawie art. 89 ustawy o dystrybucji ubezpieczeń. W praktyce nadzorczej zdarzały się już przypadki składania przez UKNF zawiadomień do prokuratury w związku z pracą osób nieuprawnionych. Zawiadomienie są składane zarówno na osoby pracujące jako asystent brokera, jak i na osoby zarządzające podmiotem brokerskim i posługujące się takimi osobami.
  2. Utrata rękojmi i odsunięcie od jakichkolwiek czynności merytorycznych: Zdaniem KNF osoba, wobec której toczy się postępowanie karne, lub która dopuszcza się naruszania ustawy, przestaje dawać rękojmię należytego wykonywania czynności brokerskich. Skutkuje to brakiem możliwości uzyskania uprawnień w przyszłości lub koniecznością wykreślenia z rejestru, co de facto oznacza koniec kariery w branży ubezpieczeniowej.
  3. Sankcje nadzorcze: KNF może nałożyć na brokera (jako podmiot) lub członków jego zarządu dotkliwe kary pieniężne (przelicznik wynosi obecnie - 50 tysięcy złotych za jedną osobę bez uprawnień) oraz wydać zalecenia pokontrolne wymuszające natychmiastowe odsunięcie takich osób od wszelkich prac merytorycznych.
  4. Lista ostrzeżeń publicznych: Zarządzający podmiotami brokerskimi oraz same osoby nieuprawnione mogą zostać wpisane na listę ostrzeżeń publicznych KNF, co stanowi potężny cios w wiarygodność rynkową brokera.
  5. Odpowiedzialność odszkodowawcza. Wspomnianym naruszeniem polegającym na posługiwaniu się przez asystentów stopkami mailowymi sugerującymi posiadanie uprawnień KNF kwalifikuje jako wprowadzanie klientów w błąd co do faktycznych kompetencji i uprawnień osoby ich obsługującej (naruszenie art. 7 ust. 3 pkt 1 udu). Podobnie będzie jeśli analizę potrzeb klienta (APK) lub poradę brokerską de facto przygotowała osoba nieuprawniona (dla KNF nie wystarczy, fakt akceptacji ze strony osoby z uprawnieniami). KNF cały proces doradczy może uznać za wadliwy. Oba powyższe przypadki mogą rodzić odpowiedzialność odszkodowawczą brokera. Podobnie jak powierzanie osobom bez uprawnień czynności związanych z likwidacją szkód.

„Pułapka” szerokiej definicji czynności dystrybucyjnych

Restrykcyjna wykładnia czynności brokerskich jest uzasadniona chęcią ochrony klientów przed działaniami wszelkich „pseudo -doradców i -pomocników klientów”. Realia są takie, że wielu jest agentów, a nawet innych podmiotów i osób, które z chęcią ogrzały by się w „brokerskim słoneczku”. Już sama analiza firm podmiotów zajmujący się finansami wskazuje na częste zapożyczanie nazwy takich jak: broker, makler, doradca, niezależny doradca. Chcąc temu przeciwdziałać bardzo szeroko zdefiniowano czynności dystrybucyjne. Miało to zapobiec zjawisku dezinformowania klienta i spowodować, że każdy kto chce używać takich określeń winien najpierw spełnić wymogi ustawy. W konsekwencji organ nadzoru stoi na stanowisku, że „praktycznie każda czynność w podmiocie brokerskim jest czynnością brokerską”. Nie można korzystać z żadnych handlowców, naganiaczy, pomocników, polecających, czy doradzających. Osoby te albo mają uprawnienia, albo zderzają się z literą prawa.  

Podsumowując, w obecnym stanie prawnym zawód asystenta brokera praktycznie nie istnieje w strukturze ustawy o dystrybucji ubezpieczeń. Rola asystenta brokera w obecnym systemie prawnym to rola „ducha”. Może on parzyć kawę i kserować dokumenty, ale wara mu od jakiejkolwiek analizy ofert czy kontaktu z klientem w sprawach merytorycznych. Jedyne racjonalne wyjście z sytuacji to albo szybka ścieżka do pełnych uprawnień dla każdego pracownika (czyli egzamin brokerski), albo – jak postuluje środowisko – nowelizacja ustawy, która wprost pozwoli na substytucję czynności pomocniczych. To drugie rozwiązanie nawet gdy pojawiała się „Wola i Ochota” zapewne potrwa następnych lat pięć, jak nie siedem. A kontrola może przyjechać jutro!