Czy zarząd ponosi odpowiedzialność karną za zatrudnianie asystentów brokera?
Dr Paweł Sikora
Tekst z przed miesiąca „Asystent brokera – zawód, którego nie ma” wywołał szereg różnych komentarzy. Przy czy akceptujące pochodziły jedynie z forum agentów - ale te można uznać za wyraz zawodowej zawiści wynikającej z odwiecznego konfliktu na linii agent - broker. „Normalne” komentarze wyrażały niezadowolenie z poczynań czy to ustawodawcy, czy to stowarzyszenia brokerów. Ale nie tylko komentarze były pokłosiem tekstu. Niektórzy logicznie myślący zaczęli się zastanawiać co dalej z zatrudnieniem osób bez uprawnień? Generalnie wniosek był jeden - osoby te muszą na szybko zdobyć uprawnienia. Ale jak to mawiali budowniczowie warszawskiego metra: „do metra brakuje nam... pół metra”. Czyli niby mało, a jednocześnie bardzo dużo! Ale o tym jak zdać egzamin brokerski jest połowa mojego bloga, więc dziś do tego tematu już nie nawiązujemy.
Lista tortur
Dla wielu osób zatrudniających asystentów odkryciem było ponoszenie odpowiedzialności karnej za ten pozornie dość niewinny czyn. Niestety w świetle przepisów ustawy o dystrybucji ubezpieczeń (89 u.d.u.) oraz ogólnych zasad prawa, członkowie zarządu spółki brokerskiej zatrudniający osoby bez uprawnień (tzw. asystentów) do wykonywania czynności brokerskich mogą odpowiadać karnie. Podżegają do łamania prawa, a nawet to łamanie prawa organizują. Realia są takie, że w przypadku stwierdzenia, że czynności brokerskie wykonywały osoby nieuprawnione, UKNF może podjąć następujące działania:
Rękojmia czyli co?
Przyjrzyjmy się na czym to ostatnie możne polegać. Zgodnie ze stanowiskiem KNF: osoba, wobec której toczy się postępowanie karne, przestaje dawać rękojmię zawodową. Brak rękojmi oznacza automatyczną utratę licencji brokerskiej i zakaz pełnienia funkcji w organach spółek brokerskich. Bardzo ciekawe było uzasadnienie jednej z takich decyzji dotyczącej odmowy wpisu nawet nie członka zarządu lecz „zwyklej” osoby wykonującej czynności brokerskie (osoba ta była niekarana i po zdanym egzaminie brokerskim). Odmawiając jej wpisu do rejestru OFWCB powołał się w swojej decyzji na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 11 marca 2014 r. w odniesieniu do wykonywania zawodu… notariusza. Przytoczmy całość uzasadnienia bo na nim opiera się cała decyzja:
„Błędny jest pogląd, że informacja o niekaralności kandydata, a taka jest treść informacji w razie zatarcia skazania, jest równoznaczna ze spełnieniem wymogu dawania rękojmi prawidłowego wykonywania zawodu notariusza. Zatem nie każdy, kto jest niekarany, daje rękojmię, o której mowa w art. 11 pkt 2 ustawy z 1991 r. - Prawo o notariacie. Przez rękojmię prawidłowego wykonywania zawodu notariusza należy rozumieć, oprócz wiedzy zweryfikowanej w prawem przewidziany sposób, taki zespół cech charakteru i zachowań w sferze zawodowej i prywatnej, które składają się na wizerunek osoby, na której nie ciążą żadne zarzuty podważające jej wiarygodność. Tylko taka osoba może wykonywać zawód zaufania publicznego, jakim jest zawód notariusza. (...) Trafny jest zatem pogląd, że badając, czy kandydat daje rękojmię prawidłowego wykonywania zawodu notariusza, organ powinien brać pod uwagę wszystkie okoliczności składające się na wizerunek kandydata, a więc także znane mu zdarzenia, które legły u podstaw wydania wyroku skazującego, mimo iż skazanie uległo zatarciu. Zachowania te, jako fakty społeczne nadal istnieją i mogą być brane pod uwagę przy ocenie sylwetki kandydata.”
Do sedna!
Jakie z powyższego można wysnuć (niewesołe dość) wnioski?